Rozdział
2 !
-Dlaczego tak nienawidzisz
swojego ojca – zapytał Justin.
- Nie twój sasrany inteteres ,
myślisz że wygadam swoje życie jakiemuś obcemu chłopakowi ?! – co on sobie
myślał. – Zatrzymaj samochód !
- Co..?- był zdziwiony trochę ,
kogo ja okłamuje bardzo był zdziwiony.
- Powiedziałam zatrzymaj SAMOCHÓD
! – podkreśliłam ostatnie słowo.
- Co .. ale po co ? – dalej był
zdzwiony.
- Kurwa Justin powiedziałam
zatrzymaj ten samochód czy ja mowię po chińsku?! – krzyknęłam zła. Justin
zatrzymał samochód.
- I co masz zamiar teraz zrobić ?
– rozjerzałam się , byliśmy na polnej drodze. Nigdzie żadnego człowieka , domu
czy czegokolwiek co by żyło. Zwykłe pole i łąka. Tak to była łąka. Otworzyłam
drzwi i wysiadłam z auta.
- Idę. Do widzenia – powiedziałam
pewna siebie.
- Czekaj , czekaj – wysiadł z
auta. Oparł sie o auto i popatrzył na mnie – chcesz powiedzieć , że tak
poprostu idzesz ? – kiwnęłam głową potwierdzająco. Ten zaśmiał się pod nosem. –
Dziewczyno to jest KANADA. Nawet nie wiesz gdzie jesteśmy.
- Jesteśmy no , no , no na tej no
drodze – powiedziałam , a Justin pokiwał
głową i znów zaśmiał sie pod nosem.
- Jeśli pójdziesz tam – pokazał
na łąkę – nigdzie nie dojdziesz jedynie do rzeki. A jeśli pójdziesz tam –
pokazał tam skąd przyjechaliśmy – to sobie trochę przejdzesz jeśli chcesz dojść
do jakiejś wioski.
- Sugerujesz mi że sie zgubię ?
- Nie sugeruje tego , ja to wiem
– powiedział dumny siebie.
- Kim ty wogóle jesteś że to
wiesz ? – poaptrzył na mnie i chyba sie wkurzył. – Oczekuje odpowiedzi.
- A ja oczekuje żebyś wsiadła do
samochodu ! – podniósł głos – Ale sama wejdziesz albo siłą wrzucę Cię do
bagażnika. – nie żebym sie go bała czy coś ale nie chcę siedzieć w bagażniku.
Wsiadłam posłusznie znów na swoje miejce. Justin też wrócił na swoje miejsce.
Resztę drogi jechaliśmy w ciszy. Nie miałam gadać z takim jak on. Może i był
przystojny , ale jakiś głupi. Chodziaż oczy ma takie śliczne. STOP o czym ja
myślę. Po jakiś 30 minutach wreszcie dojechaliśmy. Moim oczom ukazał się
śliczna willa. Przed domem czekał jakiś mężczyzna , wydaje mi się ze to był mój
tata.
- Nikola jesteś słonko moje ! –
chciał mnie przytulić , ale ja go
odepchnęłam. Śmierdział alkocholem. – Coo jest słońce moje ?
- Nie dotykaj mnie.- powiedziałam
oschle. Dlatego Justin przyjechał po mnie. Bo tata jest pijany. Zapowiada się
super życie. Ale nie długo , nie będe z nim mieszkać. Znajdę prace i sie
wyprowadze o tego pijaka.
- Justin pokaż pokój Nikolii
jeśli byś mogł. Harry poszedł do sklepu. – ciekawe pewnie Harry to moj brat.
Harry , Harry kojarzy mi sie z jakimś wokalistom. Byłym hm.. tak Harry Styles z 1D. Krążą plotki że
odszedł bo wolał chlać jak ojciec. Taaa... to jednak prawda. Weszłam do środka
, przed mną Justin . Kierowałam się za nim cały czas. Doszliśmy wreszcie do drzwi.
Otworzył mi je i powiedział z uśmiechem :
- O to twój pokój panienko !
- Tsa...
dzięki. – położył wszystkie walizki na środku pokoju i wyszedł. Pokój byl
fioletowo-czarny. Z duża garderobą i dużym łóżkiem. Biórko było białe i na nim
zaraz położyłam laptopa. Miałam też własną łazięnke i BALKON ! Tak jaram się
tym balkonem. Rozpakowalam swoje rzeczy i włożyłam do garderoby. Rzuciłam sie
na łóżku. Było całkiem wygodne. Nagle ktoś zapukał. Podeszłam do drzwi a moim
oczom ukazał się...
No więc proszę jest rozdział
drugi ;3 Mam nadzieje że sie podoba ;) Nie chciałam urazić tu żadnej
Directioner’s to poprostu moja wyobraźnia. Przepraszam za wszystkie błędy.
Komentujecie bo to naprawdę
motywuje do pisania <3
@Jerry_Czuwa_69
Bardzo mi się podoba twoje opowiadanie . Oczywiście bd śledzisz dalsze losy Nikolii :D Mam nadzieje , że następne części też bd takie fajne :D czekam na kolejny rozdział :***
OdpowiedzUsuńDzięki za miłe słowa <3
OdpowiedzUsuń