Rozdział
3 !
Zobaczyłam chłopaka z kręconymi
włosami i zielonymi oczami. Pewnie to był Harry.
- Cześć Harry jestem. – i to ma
być mój brat ? Znaczy przyrodni brat ? -
Tata nie mówił że moja siostra , jest taka śliczna. – chciał mnie
przytulić , a ja znów odpechnęłam go jak
ojca.
- Obejdzie się z tymi
czułościami. – przewrócił tylko oczami i wrócił do pożerania mnie wzorkiem –
Czego chcesz ?
- Tata wołał na koleacje , ale
nie musimy jeść – uniosłam jedną brew.
- Co masz na myśli ?- nie ukrywam
, już go nie lubię.
- Ładna ale głupiutka. – wepchał sie
do mojego pokoju. Już miałam go wyrzucić
, a ten złapał mnie za nadgrastki i przycisnął mocno do ściany. – I co dalej
nie wiesz co mam na myśli , słonko ? – szepnął mi do ucha. Przeszły mnie nie
przyjemne ciarki.
- Zostaw mnie zobczeńcu ! Nie
jestem twoją dzi..-już miałam skończyć kiedy on mnie zaczął całowałać. Chciałam
mu się wyrwać no , ale był silniejszy.
Chciał wepchać język to mojej buzi ale nie pozwolałam mu. Chyba sie wkurzył bo
ugryzł mi wargę i ja pisnęłam. A ten włożył swój język. Zaczął mnie macać po
dupie. Proszę jezu nie ktoś przyjdzie bo nie chcę wylądować z nim w łóżku.
Nagle oderwał się od mnie i leżał na ziemi ? Tak leżał na ziemi. Popatrzyłam
sie przerożona w bok , gdzie Justin stał z zaciśnietą pięścią.
- Wszystko ok ? – powiedział z
troską w głosie. Kiwnęłam głową
potwierdzająć , że ze mną wszystko okey. – Spakuj rzeczy nie zostawię Cię
tutaj.
- To gdzie pójdę , może pod most
?! Nie mam gdzie iść Justin. – powiedziałam lekko załamana.
- Ej mała jestem Justin Bieber. –
popatrzyłam na niego jak na ufoludka. Jaka ze mnie debilka nie rozpoznałam
Justina Biebera ?! Szkoda że wcześniej tego nie wiedziałm , bo już dawno by tu
nie stał.
- Tym bardziej z tobą nie idę. –
powiedziałam stanowczo.
- Oh serio ? Masz zamiar zostać z
tym czymś – wskazał na Harrego , który zwijał sie z bólu na ziemi – i żeby Cię
jeszcze zgwacił ?
- Dałabym sobie radę. – kłamałam nie
miałam wogóle szans.
- Tak widziałem jak sobie dawałaś
radę – powiedział sarkastycznie. W sumie
nie nawidziałam Bimbera , ale nie chciałam żeby mnie Harry zgwacił.
- Dobra jadę. – uśmiechnął się
zwycięsko. – A pomożesz mi się znów spakować ?
- Ta pewnie. – ruszyliśmy w
stronę garderoby. Spakowaliśmy szybko rzeczy do walizek. Wzięliśmy wszystko pod pachy i mieliśmy
wychodzić kiedy Justin wtrącił znów swoje cztery litery.
- Drzwiami nie wyjdziemy –
zrobiłam minę typu : „WTF?” – Ojciec Cię ze mną nie wypuści.
- Przecież jesteś JUSTIN BIMBER. -
wypaliłam bez zastawnowienia.
- Bieber jak coś. Wyjdziemy
przez... – zaczął rozglądać się po pokoju.
- Wyjdziemy przez balkon –
powiedziałam pewnie. – Chodź – pociągnęłam go w stronę naszego wyjścia.
Rzuciślimy walizlki na dół.
- To teraz skaczemy do basenu –
powiedział Justin – Spokojnie jest głęboki. Nic Ci nie będzie.
- Nie skoczę. Ja nie umiem
pływać. – zaczęłam się cować w stronę pokoju. Justin chwycił mnie za
nadgarstek.
- Nigdzie nie pójdziesz , chyba
że ze mną. – przeszedł jedna nogą barierke balkonu i potem drugą. Ja zrobiłam
to samo. Chwyciłam mocno ręke Justina ,
a ten przyciągnął mnie do siebie mocno trzymając.
- To na 3 skaczemy ? – spytałam.
- Okey. 3 ! – i wskoczył do wody.
To było niesamowite! Przed chwilą byłaś na balkonie a teraz w wodzie a zaraz
znów na powierzchni. Nie puszczałam Justina dopóki nie wyszliśmy z basenu.
Szybko wzięliśmy moje rzeczy i ruszliśmy mokrzy do auta. Mój tata na szczęscie
nas nie zobaczył. Gdy już ruszliśmy ,
kamień spadł mi z serca. Wreszcie będe bezpieczna. Chyba.
- Justin a ty wogóle to gdzie
mnie zabierasz ?
- Jedziemy do...
*********************************************************************************************
Myśle że się podoba ! Komentujcie
bo to motywuje. Za jakiejolwiek błędy wybaczcie ! Przy tym opowiadniu nie chcę
nikogo urazić to poprostu jest moja wyobraźnia
Jerry_Czuwa_69
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz