wtorek, 28 maja 2013


Rozdział 1 !
Poniedziałek , słoneczne lato każdy wesoły. A ja ? A ja nie chcę tu być. Nie chce patrzeć na ten dom.Za dużo wspomnień. Kim jestem ? Jestem zwykła dziewczyną która ma 18 lat. Która straciła właśnie swoją kochająca matkę. A teraz gdzie mam pojść , zastanawiające  nie prawdaż ? Może pod most ? Albo poprostu odejść do mamy ? Ale nie , ja muszę jechać do mojego ojca do Kanady. Niby mnie kocha ale zostawił mnie i mamę. A i jeszcze do tego ma syna który jest od mnie starszy. Tak , tak jak był z moją mamą to ją zdradzał. Z Polski do Kanady ciekawe...Zerknałam jeszcze ostni raz na dom i wsiadłam do taksówki. Kierowca odwiózł mnie na lotnisko , zapłaciłam mu i wysiadłam. Szczerze ? Boję się lecieć , mawiają że pierwszy raz najgorszy. Trudno i tak już nie mam po co żyć , dla kogo żyć. Kierowałam sie w stronę bramek. Odprawa poszła szybko. Usiadłam z tyłu samolotu . To czeka mnie teraz ciekawa podróż. Nagle usłyszałam głos : „ Dzień dobry państwu do kapitan Kowalski. Proszę zapiąć pasy zaraz startujemy. Życzę miłego lotu.” I tyle było go słychać. Zapięłam posłusznie i niechętnie pasy. Wsytartowaliśmy w sumie to nie było takie złe. No coż ale teraz TYLKO 8 godzin lotu. Chętnie sobie pośpię bo jakoś dziś w nocy nie mogłam spać ;/
---- 8 GODZIN PÓŹNIEJ -------
Obudził mnie nasz kochany pilot (czujecie ten sarkazm ? ) „Proszę znów zapiąć pasy lądujemy za 3 min.” Och spałam 8 godzin ? Ciekawe. Zapiełam szybko pasy i już zaraz poczułam jak lądujemy. Wyszłam pierwsza z samolotu. Odebrałam bagaż i kierowałam się w stronę wyjścia. Ciekawe gdzie moj tatulek ? Zapomniał ? Bardzo podobne do niego. W sumie to ładnie tutaj w tej Kanadzie. Nagle poczułam jak ktos mnie ciągnie za podkuszlek.
- Co ty robisz ? – krzyknęłam po Polsku. Jaka ze mnie idiotka , w Kanadzie po polsku gadać. (dop.autora. nie beda pisac po angielsku poprotu bedzie napisane kiedy mowi po ang.) – Co TY robisz ?- tym razem powiedziałam po angielsku. Dobrze znam angielski więc dam sobie radę. Odwrociłam się i zobaczyłam wysokiego bruneta z brązowymi oczami. Przystojny był.
- Nicola Go-go-go – nie mógł powiedzieć mojego nazwiska śmieszne.
- Nicola Gorzo. Tak to ja – mówiłam cały czas po angielsku.
- A to dobrze – usmiechnął się – No więc jestem Justin. Kumpel syna twojego taty.
- A moj tata nie mogł ruszyć dupy i przyjechać po mnie czy moj przyrodni brat ?
- No tak jagby nie bo twój brat , przyrodni jest teraz z twoim tatą w szpitalu.
- Super. – powiedziałam sarkastycznie – Czyli mój tata wysłał Ciebie , bo nie Ty nie mogłeś zostać z swoim kumplem , a moim bratem przyrodnim ?
- W sumie to tak.
- Ten to umie wszystko zpierniczyć..
- Ja ? – powiedział smutny.
- Nie , nie ty. Mój tata. Dobra może już jedźmy ? – uśmiechnęłam sie stucznie. Jutin kiwnął tylko głową że tak. Wziął moje bagaże  i ruszliśmy w strone auta. Wsadził torby to bagażnika. Usiadłam od strony pasażera i czekałam wszystko spakuje. Troche tego było ale nie ważne. Zaraz usiadł ze kierownica i ruszył.
- Nicola ? – zaczął nie pewnie. Popatrzyłam się w jego stronę.
- Co ? – jezu  ten to już od razu musi dupę truć.
- Dlaczego nie nawidzisz tak swojego ojca ?
No więc mamy 1 rozdział. Postanowiłam że sami sobie wyobrazicie postacie. Mam nadzieje że sie podoba ;) Za jakiekolwiek błedy mi wybaczcie. Co do pojawiania się rozdziałów to jeszcze nie wiem. Będą co 2/3 dni. Jak będzie ktoś czytał. I będzie to zależało też od mojego czasu.  No więc wyszytkiego o postaciach dowiecie się w następnych rozdziałach.
@Jerry_Czuwa_69

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz